opinieKupując w sklepie internetowym, trzeba zdać sobie sprawę z różnic wynikających z zakupu jako klient biznesowy i osoba fizyczna. Ten drugi jest konsumentem i przysługują mu specjalne prawa wynikające z Ustawy o Prawach konsumenta. Ten drugi to firma, która ma znacznie mniejsze prawa. Jedną z podstawowych różnic jest prawo do zwrotu. Konsument ma na to 14 dni od otrzymania towaru, warunki zwrotu w przypadku zakupu firmowego określa regulamin sklepu. Dlatego konieczne jest zapoznanie się z regulaminem sklepu przed zakupem towaru. Łatwiej powiedzieć niż zrobić o czym sam się niestety przekonałem dokonując zakupów w sklepie Morele.net.

Zakup dotyczył laptopa Lenovo (wartość zakupu ponad 4tyś). Niestety sklep sprzedał wadliwy produkt i pech chciał, że wada została wykryta po 3 dniach. Nie działało jedno z gniazd USB. Chcąc wykluczyć wadę sprzętu i zaoszczędzić czasu na wymianę, próbowaliśmy rozwiązać problem samodzielnie. Przeprowadziliśmy wszystkie procedury wymienione w centrum pomocy windows, które nie pomogły. Windows bywa kapryśny więc na komputerze został odpalony Linux aby wykluczyć wady sterowników. Niestety USB nie działało co z dużym prawdopodobieństwem oznacza, że wada jest natury hardwarowej.

W między czasie minął 3 dzień i okazało się, że nie obejmuje nas procedura DOA czyli przyśpieszona procedura reklamacyjna dla sprzętu, który posiadał wady podczas zakupu. W dużej części sklepów jest to 7 dni, w Morele.net 3 dni. Opisaliśmy sytuację w panelu reklamacyjnym, zadzwoniliśmy z prośbą o wymianę sprzętu, który był wadliwy podczas zakupu w procedurze DOA. Odpowiedź dostaliśmy zgodnie z zasadą Dura lex, sed lex (twarde prawo ale prawo). Zresztą sklep Morele.net nie raz już udowodnił, że nie lubi zwrotów – Morele.net kara UOKIK.

No tak pomyślicie, nie przeczytał regulaminu i teraz ma pretensje. Jest to z pewnością nauczka, wcześniej nie zdarzyło mi się kupić wadliwego sprzętu czy to na użytek prywatny czy firmowy. Czas ten nie jest też uregulowany ustawą i wiele sklepów stosuję 7 dniowy okres, co jest zdecydowanie bardziej prokonsumenckie. Gdybyśmy dodatkowo nie próbowali rozwiązać problemu samodzielnie poprzez testy softwaru nie stracilibyśmy jednego dnia i sprawy by nie było.

Można się zastanowić nad tym czy obsługa mogła wykazać się większa elastycznością, zwłaszcza, że sytuacja została szczegółowo opisana wraz z przeprowadzonymi testami. Czasami warto wyjść klientowi na przeciw, nikt nie będzie zadowolony z zakupu wadliwego sprzętu na, którego naprawę będzie musiał czekać miesiąc czy dwa (sprawa w toku).

Edycja: Jak się sprawa skończyła?

Naprawa trwała zdecydowanie za długo. Po odesłaniu sprzętu do sklepu Morele.net po miesiącu nie było nawet wiadomo kiedy komputer zostanie naprawiony. W tym czasie był podejmowany kontakt zarówno z obsługą Morele.net jak i Lenovo. Nikt nic nie wie o komputery serwisowane są w Niemczech.

Po tym czasie postanowiłem napisać maila do Andrzeja Sowińskiego prezesa Lenovo Polska. Opisałem sytuację i poinformowałem, że usługi serwisowe powinny działać sprawniej. Mail dotarł i został przekazany osobie, która obiecała zbadać sprawę. Niebawem dociera informacja, że komputer jest naprawiony i odesłany do Polski. Lenovo dociera, port usb działa ale niestety bateria się się nie ładuje … Podsumowując po dwóch miesiącach od zakupu dostajemy z serwisu sprzęt z kolejną wadą. Zastanawiamy się czy go odesłać i czekać kolejne 2 miesiące na naprawę. W końcu sami go rozkręcamy, bo fachowiec w Niemczech i tak „porył” śruby więc różnicy nie ma. Bateria była podłączona ale nieprawidłowo, nie było szans żeby zwykły użytkownik na to wpadł.

Ostatni zakup Lenovo.

Damian Maruszak Właściciel MarketingAD.pl - Agencja reklamowa Sopot. Absolwent ASP w Gdańsku i UAM w Poznaniu. W przeszłości pracował między innymi dla Wirtualnej Polski i Grupy Allegro.